Black Zulu
autor: Kuba Chruszczewski
Jakoś tak się dzieje, że istotne miejsca w moim pudełku z mokrymi zajmują muszki o podobnym rodowodzie. Powstały na wyspach brytyjskich około XVII stulecia jako muszki jeziorowe. Potem rozpowszechniły się jako przynęty bardziej uniwersalne, używane na całym świecie, skuteczne przy połowach wielu gatunków ryb w wodach stojących, płynących, również w morzu. Nie inaczej ma się sprawa z muszką Black Zulu. Jest to - obok opisanej niedawno Soldier Palmer - moja ulubiona mokra mucha uniwersalna. Łowię na nią pstrągi, lipienie, ale chyba w pierwszym rzędzie klenie – na klenia Black Zulu to prawdziwy "killer". Idealnie sprawdza się po zmierzchu, dzięki swej charakterystycznej sylwetce i ubarwieniu dobrze widoczna dla ryb na tle srebrnej powierzchni wody. Kompletując zestaw letnich mokrych muszek nie zapomnijcie o kilku przynajmniej Black Zulu w rozmiarach 12-6.
Do haczyka przywiązuję chwościk z czerwonej włóczki. Jako owijka posłuży srebrna pleciona lameta.

Kudłaty tułów nawijam z czarnego dubbingu (tradycyjnie wykonywany z sierści foki), przywiązuję czarne miękkie pióro na jeżynkę tułowia.

Pięć zwojów jeżynki nawijam w kierunku grotu, przeciwskrętne zwoje lamety wzmacniają konstrukcję.

Teraz 2-3 zwoje jeżynki przedniej, szelak na główkę. Black Zulu gotowa.

Materiały potrzebne do wykonania muszki:
czarny dubbing,
czerwona włóczka,
srebrna lameta,
czarne szyjne pióro kury,
haczyk do mokrej muchy.






