Klub rzeźników

Mój pierwszy z prawdziwego zdarzenia sprzęt muchowy – lekki amerykański kijek ze szklanego włókna (chyba miał okolo 8 stóp), angielski kołowrotek, tonąca linka. Wszystko w prezencie od stryjecznego dziadka z Londynu. Kiedy to było?

Klan Rzeźników.

 autor: Kuba Chruszczewski

    Mój pierwszy z prawdziwego zdarzenia sprzęt muchowy – lekki amerykański kijek ze szklanego włókna (chyba miał okolo 8 stóp), angielski kołowrotek, tonąca linka. Wszystko w prezencie od stryjecznego dziadka z Londynu. Kiedy to było? Bardzo dawno... miałem pietnaście lat. I straszną pasję do łowienia.

    Mój zestaw młodego muszkarza uzupełniały czarne wodery biodrówki za duże o jakieś dwa numery no i oczywiście muchy. Tutaj był pewien problem. Sam nie umiałem jeszcze wtedy ukręcić nawet najprostszej muszki. Pozostawało to, co było dostepne w sklepach. Nie było tego za wiele, jakość wyrobów była powiedzmy... hmm, taka sobie. Ale cóż było robić. W Rabie czekały ryby, o dobieraniu muchy też nie mialem wielkiego pojecia, wybierałem coś na oko i łowiłem. Na koniec przyponu jedna muszka, na troku druga i metodą, którą dziś pamięta niewielu ( Józek Jeleński czasem tak jeszcze łowi ), nazywaną „na maczanego”jakoś sobie radziłem. Metoda „na maczanego” polega w skrócie na tym, że po sprowadzeniu  mokrych much poniżej łowiącego, w miejscu o silniejszym prądzie i pofalowanej powierzchni unosi się kij i tak prowadzi przypon, aby mucha na końcu zestawu znajdowała się tuż pod powierzchnią, a ta na troczku tańczyła na powierzchni lub parę centymetrów nad wodą. Można powoli podciągać zestaw ku sobie, a potem trzba znów przerzucić w poprzek i tak dalej. Sposób ten  pozwalał mi na złowienie lipieni, których wtedy nie umiałem łowić na klasyczną mokrą muchę, a o istnieniu suchej nawet nie wiedziałem. I właśnie któregoś ciepłego, letniego wieczoru, łowiąc opisaną wyżej metodą, złowiłem kilka niedużych lipieni, a jeden, zdecydowanie większy nie dał mi szans. Dzisiaj, po latach, nie potrafię już rzetelnie ocenić jego wielkości, ale ponad 40 miał na pewno. A w tamtych czasach takie lipienie sniły mi się po nocach.

   Dzięki temu wydarzeniu odkryłem muszkę, która przyniosła mi potem wiele niezłych ryb, a ponieważ była dostępna w sklepach, to starałem się zawsze mieć kilka w pudełku. Mowa tu o klasycznej, trochę już zapomnianej muszce o groźnej nazwie Butcher( rzeźnik), zwanej też czasami Moon's Fly. Przyciąga ona uwagę głównie interesującym materiałem używanym do budowy skrzydełek. Wykonuje się je z granatowo-czarnych, metalicznie połyskujących lotek II rzędu kaczora krzyżówki. Pióra te są bardzo efektowne, natomiast są jednym z najbardziej wrednych materiałów do układania znanych krętaczom. Znalezienie piór, które będą chciały się dać odpowiednio uczesać, ułożyć i przywiazać do haka to zadanie ciężkie i czasami beznadziejne. Po prostu najczęściej nie dysponujemy piórami odpowiedniej jakości. Jest na to sposób. Należy  uwiązać skrzydełka układając je w tak zwany pakunek: Szerokie, o potrójnej szerokosci skrzydełka pasmo składa się na trzy i przywiązuje od góry do haczyka. Muszka nie będzie miała eleganckiego, klasycznego profilu. Natomiast gwarantuję – absolutnie nie przeszkadza to rybom. One zresztą z najładniej wypracowanej mokrej muszki, zwłaszcza wykonanej z tak delikatnego materiału, potrafią szybko zrobić nieefektowny pędzel.

    Metodą wykonania muszki podobnej do Butchera i równie skutecznej, jest zastosowanie w miejsce lotek kaczki odpowiednio dobranej sierści, na przykład lisa polarnego. Układa się to oczywiście o niebo łatwiej, daje konstrukcję bardzo trwałą i świetnie pracującą w szybkiej wodzie. Oraz pozwala wykonać dużą muchę, na długim streamerowym lub łososiowym haku – tej mozliwości w przypadku lotek nie mamy, z nich można wykonać mokrą muchę o wielkości maksymalnie w granicach #8. Czy tak wykonane muchy zasługuja na to, aby zaliczyć je do szlachetnego rodu Butcherów? Nie wiem, ten problem pozostawiam do rozwiązania purystom.

    Klasyczny Butcher ma kilka odmian, oto niektóre z nich, wszystkie sprawdzone w boju. I jedna eksperymentalna, która jeszcze czeka w moim pudełku na swój moment.

Fot.1.

Butcher ( Moon's Fly)

Ogonek – czerwone promienie

Tułów - srebrna płaska lameta

Owijka – owalna srebrna lameta

Jeżynka – czarna kura

Skrzydełka – granatowo-czarne lotki II rzędu kaczora krzyżówki

Fot.2.

Bloody Butcher

Ogonek  - promienie tippets

Tułów – srebrna plaska lameta

Owijka – srebrna owalna lameta

Jeżynka – czerwona kura

Skrzydełka – granatowo-czarne lotki II rzędu kaczora krzyżówki

Fot.3.

Kingfisher Butcher

Ogonek, tułów, owijka, skrzydelka -  jak Butcher

Jeżynka – w oryginale piórko zimorodka, zastępczo błekitne szyjne pióro koguta

Fot.4.

Golden Butcher Hairy V.

Haczyk o długim trzonku

Ogonek – promienie tippets

Tułów – złota plaska lameta

Owijka – złota owalna lameta

Jeżynka – czerwona kura

Skrzydełka – sierść z ogona czarnego lisa polarnego

Ramiona – Jungle Cock

Fot.5.

Silver Butcher Hairy V.  (Ta jeszcze nie sprawdzona. Może pokażę ją naszym letnim trociom, może w przyszłym sezonie wypróbuję na którejś ze skandynawskich rzek).

Haczyk – łososiowy podwójny, złoty

Tułów – koncówka ze srebrnej owalnej lamety, płaska srebrna przewinieta złotą owalną

Jeżynka – czarna o długich promieniach

Skrzydelka - sierść z ogona czarnego lisa polarnego z dodatkiem niebieskiego i granatowego    Flashabou

Ramiona – Jungle Cock

Galeria:

Brak obrazów w galerii.

Komentarze:

Dodaj komentarz

Komentarze

  1. Mopy to zwykłe "ścierki" w formie mopa jakie spotyka się w sklepach typu Pepco, Bricomarche lub kapcie z Aliexpress, przynajmniej…

  2. Czy jest szans na linki do materiałów? Pozdrawiam Mateusz

  3. Adam, moje zdanie jest takie. Skoro ktoś, kiedyś stworzył(zestaw materiałów, ułożenie skrzydełek, etc) nadał czemuś nazwę( w tym wypadku muszce…

Wybrane dla Ciebie

Partnerzy